Zakątek Geografa - Wycieczki

Utworzono: poniedziałek, 20, luty 2017 Poprawiono: poniedziałek, 20, luty 2017 Opublikowano: sobota, 11, luty 2012 Administrator

Witam wszystkich!

Tutaj zamieszczane będą relacje, zdjęcia i być może filmy z organizowanych przeze mnie wycieczek krajoznawczych i innych....

 

 

Zawoja

Ośrodek Wczasowy „Harnaś”

Termin pobytu 14-17 maja 2012r.

5.30 rano poniedziałek, przystanek autobusowy przy stacji kolejowej w Koluszkach. 16 chłopaków, 2 dziewczyny z torbami, plecakami wyczekujący cierpliwie na swych opiekunów.

Udajemy się na wycieczkę do Zawoi. Delikatne opóźnienie ale to nic nie szkodzi, wyjeżdżamy, z dala od szkoły, hałasu i codziennej gonitwy za ocenami, szczęściem i pieniędzmi. W busie gdzieś cicho gra muzyka, ktoś się śmieje ukradkiem, ogólna cisza. Po drodze wstąpiliśmy do Krakowa, zajrzeliśmy na Wawel zobaczyć kryptę Lecha Kaczyńskiego i jego wiernej małżonki Marii, którzy zginęli w tragicznej katastrofie lotniczej w dniu 10.04.2010 oraz grób Józefa Piłsudskiego, mężnego bohatera narodu polskiego. Pobyt tam wywołał wiele kontrowersyjnych opinii, miedzy innymi to, iż niekulturalność raziła w oczy a co gorsze, niektórzy robili „sweet focie” przy grobach. Zwiedziwszy Kraków, zajechaliśmy do Wadowic.Zmęczeni aczkolwiek wszyscy podróżujący z niecierpliwością oczekują miejsca naszego pobytu. Po długich poszukiwaniach ośrodka, w którym mieliśmy się zatrzymać, znaleźliśmy cichy przytulny hotelik z basenem. Mile przyjęci przez właścicieli zostaliśmy przydzieleni do pokoi. Około godziny 18. zeszliśmy do stołówki na obiad, upragniony gorący posiłek. Szybko się zadomowiliśmy, pierwsza impreza integracyjna.

Większość osób zmęczona po podróży szybko poszła spać, ale nie wszyscy… o trzeciej nad ranem nadal można było słyszeć chichot kilku osób szwędających się bez większego celu po ośrodku. Następnego dnia już od godziny 7 można było usłyszeć pojedyncze rozmowy osób wyspanych i gotowych na podróż w góry. O 9. chcąc nie chcąc wszyscy musieli wstać z łóżek i być gotowi na wycieczkę. Pogoda była dość nieciekawa, wiec grubo ubrani wyjechaliśmy autobusem, aby móc szybko dotrzeć, w miarę możliwości na szlak. Niestety wchodząc w góry weszliśmy na jakąś nieznaną nikomu ścieżkę. Idąc w deszczu i błocie zmierzaliśmy się z własnymi słabościami, wytrzymałością nie tylko fizyczną ale również psychiczną. Przemoknięci do suchej nitki szliśmy dalej, napotykając np. salamandrę plamistą. Doszliśmy do jakiegoś skrzyżowania ścieżek, stojąc we mgle w deszczu i zimnie (choć nam było gorąco ze zmęczenia) zastanawialiśmy się gdzie iść dalej. Dobry humor oczywiście nas nie opuszczał. Wybraliśmy jedna z dróg, trasa nie lepsza, a nawet gorsza niż jak wchodziliśmy na górę, której do tej pory nie znamy nazwy (Kiczorka,..chyba!). Po około 2,5 godziny męczarni znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Gotowi do dalszej trasy, brudni, przemoknięci ale nadal szczęśliwi poszliśmy nad wodospad na Mosornym potoku i Mosorny Groń (1047 m n.p.m.). widoki były słabo widoczne przez mgłę i padający deszczyk. Humory nadal dopisywały. Po kilkugodzinnej wycieczce po górach zjawiliśmy się w ośrodku. Kłótnia o prysznice, ogólny harmider i zamieszanie. Mokre płaszcze ubrania i obuwie zostały przeniesione do suszarni. Obiad zjedzony można zacząć kolejną wieczorną imprezę. Słychać tylko muzykę, krzyki rozmowy i śmiech, chłopcy grają w FIFĘ, dziewczyny zamknięte w swoim pokoju rozmawiają i przeglądają facebook’a. Do późnej nocy ktoś hasał pomiędzy pokojami, przypadkowo, bądź specjalnie budząc swoich towarzyszy z wycieczki. Przedostatni ranek w Zawoi, kolejna masakra nikomu nie chce się podnieść a tym razem pobudka o 7. rano. Niemrawi, zaspani i wymęczeni podróżnicy człapią się na śniadanie. W tym dniu wchodziliśmy na Babia Górę, jest to najwyższy szczyt w Beskidach Zachodnich (1725m n.p.m.). Niektórzy po ostatniej wyprawie pochorowali się, niektórzy nie mieli co założyć gdyż buty nie zdążyły wyschnąć przez noc. W ruch poszły suszarki, odór spalenizny, starego kapcia dało się odczuć wchodząc już na 1 piętro budynku. Tekst „patrz jak mnie nogi bolą” przeszedł do historii właśnie w tym dniu 16.05.2012r. zmęczony Sapok odmówił pójścia na wycieczkę w tym dniu. W sumie w ośrodku zostały 4osoby. Wiec zgrana ekipa 12chłopaków, dwie dzielne kobiety oraz dwoje opiekunów, udajemy się na wędrówkę po szczęście.

p5168077.jpg - 1.55 Mb

2,5godziny wdrapywania się we mgle, deszczu i silnym wietrze a nawet śniegu dało upragnione rezultaty. Weszliśmy na Babią Górę, gdzie podobno rozprzestrzeniają się piękne widoki na okoliczne wsie, góry i doliny niestety tych pięknych krajobrazów nie udało się nam zobaczyć przez pogodę. Musieliśmy wracać tą samą trasą gdyż inne szlaki nie były widoczne przez okropną… wiadomo. 2 godziny schodzenia i już byliśmy u podnóża „Matki Niepogód”.

Jedziemy do ośrodka. Historia się powtarza, lecz tego wieczoru wydarzyło się cos jeszcze. Ktoś wpadł na genialny pomysł smarowania się pasta do zębów, bitwa na pastę, o tak i ściana do umycia. ;)

Około północy w niektórych obudził się duch patrioty. Cały hymn został odśpiewany na korytarzu, tak aby każdy dobrze słyszał.. noc, jak zwykle ktoś buszuje.. ostatnia nie ma co się dziwić.

Nad ranem pobudka, pakowanie rzeczy które rozwalone po całym ośrodku nie zawsze można było łatwo znaleźć, sprzątanie pokoi, ostatnie śniadanie i wyruszamy w podróż do codzienności. Niestety, ale żeby tak szybko nie rozstawać się z górami, odwiedziliśmy miejscowe Muzeum Babiogórskiego Parku Narodowego. Zapoznaliśmy się z roślinnością oraz zwierzętami jakie występują na określonych piętrach góry w tym miejscu, mogliśmy usłyszeć jakie dźwięki wydają poszczególne zwierzątka.

Ogólnie bardzo ciekawe doświadczenie. Po kilku godzinach jazdy zajrzeliśmy również do Ojcowskiego Parku Narodowego gdzie mogliśmy zobaczyć zamek oraz maczugę Herkulesa (Piaskowa Skała) a także co było niezwykle ciekawą przygodą, zwiedziliśmy Jaskinie Łokietka. Pani przewodnik mówiła nam o legendach oraz przypowieściach związanych z tym miejscem.

Powrót do busa i w drogę… Było MOROWO i to jest najważniejsze:)

p5157924.jpg - 1.47 Mb

Więcej zdjęć wkrótce...


Szczawnica

Ośrodek Wczasowy "Trzy Korony"

Termin pobytu 13 - 15 kwietnia 2011r.

W dniach 13 – 15 kwietnia 2011 r. uczniowie ZSP 2 uczestniczyli w wycieczce w Pieniny. Mimo bardzo wczesnej pory – 4:30 – wszyscy punktualnie stawili się na parkingu przy stacji PKP. Podróż minęła szybko i sprawnie. Tuż przed południem cała grupa stawiła się w pełnej uroku Szczawnicy. Od pierwszego dnia nie było mowy o nudzie. Młodzież zwiedziła m.in. znajdujący się w dawnej wsi łemkowskiej - Jaworki, przepiękny, malowniczy Wąwóz Homole, koleją linową o długości 621 m wjechała na północny stok Bukowinek w dolinie potoku Skalskie skąd podziwiała wąwóz od strony Wysokiej – najwyższego szczytu Pienin. Kolejnym celem uczestników był jedno z najładniejszych miejsc w Pieninach rezerwat przyrody Biała Woda. Tego dnia wszystkim dopisywały doskonałe humory i jeszcze utrzymująca się ładna pogoda. Drugiego dnia aura nie była łaskawa – deszcz i śnieg popsuły plany wejścia na Trzy Korony, więc wymyśliliśmy plan awaryjny – zwiedzanie ciekawych miejsc objazdowo. Plan objął ruiny gotyckiego zamku w Czorsztynie z XIV wieku, zamek Dunajec w Niedzicy, zaporę na Dunajcu, Sromowce Wyżne i Sromowce Niżne oraz Czerwony Klasztor na Słowacji. Na czwartkowe popołudnie zaplanowano wejście na Palenicę. Deszcz, śnieg, pełne błota szlaki oraz strome podejścia stanowiły wielką przeszkodę dla niektórych uczestników wycieczki. Mimo to w pełnym składzie zdobyto szczyt. Wieczorem zorganizowano grill integracyjny w domku góralskim. Wszyscy świetnie się bawili i nie czuli zmęczenia po tak ciężkim dniu. Ostatni dzień zostawiono na zdobycie Trzech Koron. Termin wycieczki przemawiał na korzyść uczestników, gdyż w Szczawnicy i na samych szlakach nie było wielu turystów. Dlatego w spokoju można było podziwiać piękno Pienińskiego Parku Narodowego. Grupa szczęśliwa i zadowolona dotarła do Koluszek, snując plany na kolejny wyjazd…..

p4134953.jpg - 227.65 Kb

Więcej zdjęć znajdziesz TUTAJ.

 

Wkrótce relacja z wycieczki do Kościeliska...